| My Posts: 2 Comments: 0 Create on 16/7/2008 Updated on 16/7/2008 Subscribe to the blog |
| |
| | | | Nie mogę się oprzeć przed dodaniem kolejnego wpisu... Mam wielką ochotę wypisania się i właśnie to robię. Co do mojego zdjęcia... Zrobiłam je kilka dni temu, opierając się o rower i paląc papierosa.
Jakie to jest krzywdzące... Cała moja ekipa, ekipa z mojej wsi, zapodziała się w dniu, kiedy wszystkich bardzo potrzebowałam. Wszystkich razem i każdego z osobna. Piotrka, Sebastiana, Bartka, Packa, Chudego, Remka i Matisa. Sami chłopcy, tak? Niech was to nie dziwi, bo u mnie, w tej mojej małej mieścinie nie ma dziewczyn w moim wieku. Jestem tylko JA i ONI.
Patrzyłam dziś samotnie na zachód słońca. Na tą wielką ognistą kulę, która powoli chowała się za horyzontem ukazując mi coraz to nowe barwy nieba. Fiolety, róże, pomarańcze, żółcie i czerwienie. Nudne? Nie. Wręcz przeciwnie. Wspaniały widok. Te obłoki przesuwające się szybko po niebie chcąc ustąpić miejsca milionom miliardów gwiazd i księżycowi. Cicho szeleszczące liście... Kołyszące się gałęzie i szum wiatru. Potem śpiew ptaków i świerszczy. Kumkanie żab. Ciche głosy zakochanych, którzy postanowili skraść godzinę tylko dla siebie...Dźwięk muzyki, dochodzący z miasteczka kilka kilometrów stąd... Wszystko to kusi i przyciąga. Jakby natura wołała nas do siebie na zawsze. Żebyśmy poznali tajemnice jakie w sobie skrywa...
W tym pięknym krajobrazie JA. Jedna, cicha, zagubiona dziewczyna, która wciąż wierzy w szczęśliwe zakończenie, ale wie, że to tylko mrzonka. Wciąż wypatrująca swojego rycerza na białym koniu, który zachwyci ją swoim charakterem i rycerskością. Który będzie tym jedynym, o którym ona wciąż śni.
Jednak mimo upływu czasu ON się nie pojawia...a ONA czuje, że jej dotąd wolna dusza powoli zapędza się w kozi róg i zostaje zamknięta w miejscu, gdzie powoli umiera JEJ wola życia i iskra nadziei.
 | |
| |
| | Zacznę od początku. Mam na imię Monika. Do dziesiątego roku życia byłam jedynaczką, a potem, nagle, ni z gruszki ni z pietruszki urodziła się moja młodsza siostra -Laura. To była chyba pokuta za wszystkie moje późniejsze grzechy... prosto pisząc życie na lajcie się skończyło. Brak zainteresowania u rodziców i reszty rodziny, kłopoty i inne tego typu sprawy... No a musicie wiedzieć,że zodiakalne LWY tego nienawidzą.
A ja jestem takim LWEM. Uwielbiałam być w centrum uwagi i jakoś tak wyszło, że do 2000roku tak mnie wychowywano...
Ach...to były czasy... Wzorowe zachowanie, świadectwa z czerwonym paskiem, nagrody za wszystkie możliwe konkursy plastyczne i czytelnicze. Brak nałogów, no chyba, że za nałóg uznamy ciągłe czytanie i pisanie różnych dzienników.
Gdy poszłam do liceum, jako urodzona romantyczka do klasy DZIENNIKARSKIEJ, zaczęły się problemy. A może raczej prawdziwe życie? :P W pierwszej klasie LO były wagary i praca po lekcjach. A w drugiej... znowu wagary, praca i palenie... Hmmm...nie oceniajcie i nie piszcie,że to coś złego,bo ja w końcu zaczęłam czuć WOLNOŚĆ.
W skrócie mój charakter...a raczej moje cechy:
impulsywna
uparta
zawzięta
energiczna
przedsiębiorcza
uczuciowa
ambitna
pracowita
niezależna
uczciwa
lojalna
wierna
władcza
delikatna
przyjacielska
pewna siebie
itp. Na razie chyba wystarczy. Poza tym nie wiem, czy kogoś to będzie interesowało... :(
| |
| |
|